Zapraszam do działu Galeria

             Grupa Rowerowa HEROSI

Etap XLVII /47/ dnia 04.10.14 godzina 9.00 – 103.00 km.
Skład grupy na wyskok w teren zgodnie z ustaleniami z środy to:

Skład grupy na wyskok w teren zgodnie z ustaleniami z środy to:

  1. Janusz Rolewski

  2. Anna Krzewińska

  3. Jacek Dziubich

  4. Andrzej Pilak

  5. Władysław Kamiński

Trasa” Osięciny- Brześć Kuj.- Kruszyn- Włocławek- Brzezie- Bądkowo- Zakrzewo- Sędzin- Krzywosądz- Dobre- Byczyna- Osięciny.

           Zgodnie z planem po wybiciu godziny 9.00 choć niewielką grupą ale ruszamy w kierunku lotniska w m. Kruszyn. Po przybyciu na miejsce okazuje się, że odbywają się zawody latawców ale także skoki spadochronowe, które sprawiają naprawdę wielką frajdę a widoki są naprawdę niesamowite. Loty latawców oglądaliśmy z bardzo daleka gdy odbywały się na końcu płyty lotniska jednakże skokom spadochronowym przyglądaliśmy się z bardzo bliska. Okazało się, że mogliśmy zaglądać w każdy punkt lotniska , oraz podziwiać latające maszyny. Widok spadochroniarzy w powietrzu skaczących na różnobarwnych spadochronach to coś niesamowitego dlatego też warto było odwiedzić to miejsce. Niektórzy byli chętni uskutecznić również skakanie na spadochronie jednakże jak się okazało ja i Jacek mamy troszkę nadwagę i trzeba by było zwiększyć nośność linek czego nie można było dokonać na miejscu. Władek z uwagi na ograniczenia prawej stopy musiał by mieć pomoc drugiego skoczka, a Grażyna chciała latać ale za sterami samolotu do czego została zaproszona na następny rok po przejściu odpowiedniego przeszkolenia na co bardzo chętnie wyraziła zgodę. I oto jak się okazało  na następny rok mamy już zaplanowany jeden z wyjazdów. Po pobycie na lotnisku gdzie muszę dodać, że spotkaliśmy znajomego Zbigniewa Ziółkowskiego udaliśmy się w kierunku Włocławka.

Po pokonaniu ścieżkami rowerowymi terenu Włocławka zatrzymujemy się w lesie w Brzeziu gdzie zwiedzamy miejscowy kościółek a następnie zatrzymujemy się na parkingu w lesie. Andrzeja wysyłamy w las aby poszukał grzybów, ale efekt jego wyprawy w las jest bardzo ale to bardzo mizerny gdyż nie przyniósł żadnych owoców tej wyprawy. Trochę go podejrzewaliśmy, że gdzieś ukrył swoje trofea ale przyrzekł, w końcu, że nie zna się na grzybach dlatego nie mógł nic znaleźć i oto jest całe sedno jego wyprawy w las.

Tutaj w lesie przy pięknej pogodzie w bardzo miłych nastrojach pomiędzy członkami grupy doszło do bardzo filozoficznej dyskusji o której w szczegółach jednakże nie będę wspominał a dalszy jej ciąg nastąpi z pewnością na następnym etapie.

I tak oto ruszamy w drogę zatrzymując się w kościele w Sędzinie, gdzie byliśmy już w przeszłości jednakże nie mieliśmy możliwości wejścia do środka z czego skwapliwie tym razem skorzystaliśmy.

Przez całą trasę mieliśmy wspaniałą pogodę i oby tak dalej aby zaliczyć jeszcze kilka wyjazdów w tym sezonie.

Do zobaczenia w środę o godzinie 16.00. Zapraszam.

 

                                                                             Janusz Rolewski

 

 

 

 


Dodaj komentarz, wszystkich (0):

  

, aktualnie gości online