Zapraszam do działu Galeria

             Grupa Rowerowa HEROSI

Etap XL/40/ dnia 13.09.14r. godzina 9,00- 125.00 km
O tym etapie i kierunku wyjazdu wiedzieli wszyscy zawodnicy już wcześniej chociaż w tajemnicy trzymałem swój troszkę chytry plan, dlatego też na godzinę 9.00 przybyli:

       O tym etapie i kierunku wyjazdu wiedzieli wszyscy zawodnicy już wcześniej chociaż w tajemnicy trzymałem swój troszkę chytry plan, dlatego też na godzinę 9.00 przybyli:

1. Janusz Rolewski

2. Anna Krzewińska

3. Aneta Ziółkowska

4. Jacek Dziubich

5. Antoni Hoziak

6. Andrzej Pilak

        Trasa: Osięciny- Dobre- Papros- Inowrocław- Pakość- Janikowo- Ludzisko- Markowice- Bożejewice- Kruszwica- Radziejów- Płowce- Latkowo- Osięciny.

Zacznę od tego, że kolejnego pecha w wyjazdach ma Stanisław, który czekał na tą wyprawę jednakże w ostatniej chwili musiał zrezygnować ze względu na sprawy służbowe, które muszą jednakże być ważniejsze niż wyjazd w teren, ale należy patrzeć na to przez pryzmat , że „co się odwlecze to nie uciecze” i myślę że tym razem też tak będzie. Startujemy w czwórkę, w Pilichowie dołącza Andrzej a w Dobrem czeka na grupę Antoni. Stąd już w komplecie jak na dzień dzisiejszy kierujemy się na drogę w kierunku Inowrocławia. W m. Bronisław Jacek proponuje odwiedzić swoja znajomą, która jest regionalną malarką i rzeźbiarką tj. Panią  Zenobię Skibińską Pani ta bardzo serdecznie nas przyjmuje prezentując swoje dotychczasowe dzieła malarskie i rzeźbiarskie demonstrując także sposób rzeźbienia potwierdzając jaka to jest fizyczna praca a nie tylko umysłowa. Okazało się, że Pani Zenobia nie tylko maluje i rzeźbi artystyczne dzieła ale także tworzy dzieła użytkowe jak: szafy i łoża, które są bardzo wspaniałe i nie można przejść obok nich bez prawdziwego i wielkiego zachwytu. W mieszkaniu jak widać było coś dla ducha a Pani proponowała też coś dla ciała i chciała nas ugościć jednakże z uwagi na obraną trasę nie chcieliśmy tracić cennego dla nas czasu, pięknie dziękując za propozycję poczęstunku ruszyliśmy dalej, oświadczając, że jeszcze kiedyś tu wrócimy do Pani Zenobii.

 Po tym spotkaniu ruszamy ostro w kierunku Inowrocławia, chociaż od początku etapu mam opracowany trochę chytry plan o którym nikt nie wiedział a dopiero powiadomiłem o tym uczestników na postoju przy sklepie przed Inowrocławiem, jak się później okazało Jacek w tym czasie przebywał w sklepie i nie dosłyszał mojej informacji na temat dalszej trasy. Mój plan to przejechanie przez Inowrocław i skierowanie się na trasę prowadzącą w kierunku Żnina i Pakości dlatego też Jacek nie wiedząc w jakim kierunku  zmierzamy myślał, że pogubiłem się na trasie i nie mogę trafić pod tężnie w Inowrocławiu. Dlatego też wykrzyczał swoje obawy gdyż był nastrojony na pobyt pod tężniami i „wielki tam wypoczynek”. Po otrzymaniu informacji, że udajemy się do Pakości trochę uspokoił swoje emocje a gdy już dotarliśmy do celu był bardzo zachwycony tym pomysłem i jako pierwszy zdawał relacje bliskim jak to dojechał do Pakości. Okazało się po raz kolejny, że jednak wszystko jest dobre co się dobrze kończy, a pobyt w Pakości to naprawdę wspaniała rzecz z dużą ilością obiektów do zwiedzania a w szczególności Kalwarię Pakoską składającą się z 25 kaplic symbolizujących stacje Męki Pańskiej. Andrzej i Antoni chcieli łowić ryby w Noteci ale miejscowi wędkarze zaczęli się burzyć dlatego też od tego zamiaru należało ich natychmiast odwieźć aby nie sprowokować awantury. Po zakończonym pobycie w Pakości zgodnie z obowiązującą zasadą aby nie wracać trasą którą się przyjechało udajemy się w kierunku Janikowa. Przejeżdżamy obok zakładów sodowych, a teren przyległy poświadcza o degradacji środowiska, wielkie hałdy nie zagospodarowane w żaden sposób, drzewa uschnięte lub bliżej nieokreślony nalot na liściach. Odcinkami wiatr trochę dokucza ale nie ma żadnych utyskiwań ze strony zawodników kręcimy aby spełnić prośbę Jacka i dotrzeć do Płowiec na godzinę 18.00 gdzie ma bardzo ważne spotkanie. W m. Ludzisko chwila przerwy i kierujemy się w kierunku Markowic drogą o zmiennej nawierzchni a miejscami wyboje i kamienie ale cel osiągnięty bez żadnych przeszkód. Wyjazd na drogę Strzelno- Kruszwica, która już słynie z tego, ze jest tam „dziura na dziurze” i stało się coś czego nie można było przewidzieć gdyż Aneta wjeżdża na wykruszony asfalt jak to określają spece od dróg i w tym momencie słychać tylko donośny huk. Po zatrzymaniu się mechanicy Andrzej i Antoni podają diagnozę: zerwał się łańcuch. Decyzja zapada natychmiast usuwamy się z drogi i mechanicy przystępują do naprawy roweru przy pomocy narzędzi które posiada Antoni, oraz części zapasowych.

Jednakże okazuje się, że części zapasowe do łańcucha jakie posiada Antoni  nie są tego samego typu co zerwany łańcuch dlatego też kilka podjętych prób przez Anetę nie daje rezultatu gdyż łańcuch spada z zębatek i nie idzie dalej jechać

Wtedy Andrzej podejmuje desperacką próbę poszukiwania kawałka łańcucha we wsi Sławsk Wielki i to skutecznie, gdyż przybywa z brakującym ogniwem jak to bywało również w historii i przyrodzie. Wtedy okazuje się, że jednak ogniwo jest  krótkie  dlatego też następna decyzja aby mechanicy i Aneta udali się do tego Pana który dał to ogniwo i u niego nastąpi naprawa a pozostała trójka udaje się do Kruszwicy gdzie będzie oczekiwała na powrót grupy naprawczej. Jednakże z powodu przedłużania się remontu Jacek rusza sam do Płowiec gdyż czas goni a musi dotrzeć tam na godzinę 18.00 Tutaj kolejno przeciwność losu gdyż gospodarz wyjechał pracować w polu, dlatego też Andrzej na swoim rumaku objeżdża pola w Sławsku Wielkim i poszukuje tej, osoby co w konsekwencji kończy się pozytywnym finałem i rower zostaje naprawiony.

Po połączeniu się grupy w Kruszwicy ruszamy dalej w kierunku Płowiec gdyż planowany posiłek w Kruszwicy będziemy spożywać tym razem w barze w Płowcach.

Tutaj zapada decyzja aby wreszcie zjeść tą obiecana przez Stanisława golonkę, której nie mogliśmy znaleźć w jednym z wyjazdów a jak się okazało już w Płowcach tak smakowite jedzonko można spożyć. Po skosztowaniu obiado-kolacji już przy światłach rowerów wracamy do domów wyjątkowo późno bo około godziny 21.00

Podsumowując etap wszyscy potwierdzili , że bardzo udany i  z pewnością będzie jeszcze nie raz wspominany a w konsekwencji potwierdziło się, że trasa obrana z zaskoczenia sprawdziła się w pełni.

Do zobaczenia w środę godzina 16.00. Zapraszam!.

 

                                                                                            Janusz Rolewski

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Dodaj komentarz, wszystkich (0):

  

, aktualnie gości online