Zapraszam do działu Galeria

             Grupa Rowerowa HEROSI

Etap XXXVI dnia 30.08.14r. godzina 8.00 – 62.00km- Rajd Radziejowski.
Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami z Lokalną Grupą Działania w Radziejowie reprezentowaną przez Agnieszkę Zawidzką i złożonym przeze mnie zgłoszeniem na starcie stawili się:

     Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami z Lokalną Grupą Działania w Radziejowie reprezentowaną przez Agnieszkę   Zawidzką i złożonym przeze mnie zgłoszeniem na starcie stawili się:

  1. Janusz Rolewski

  2. Anna Krzewińska

  3. Aneta Ziółkowska

  4. Grażyna Wilińska

  5. Andrzej Pilak

  6. Antoni Hoziak

  7. Jacek Dziubich

Trasa: Osięciny- Świesz- Lubsin- Wincentowo- Stawiska- Orle- Znaniewo- Wandynowo- Stróżewo- Dąbrówka- Głuszyn- Dąbrówka- Witowo- Osięciny.

                        Na starcie do wyjazdu stawiło się 4 zawodników bez Andrzeja, Antoniego i Jacka. Ruszamy w czwórkę a na trasie tj. w Witowie oczekują na nas Antoni i Andrzej. Po drodze Aneta ma problemy z odzieżą do tego stopnia, że trzeba wzywać pogotowie krawieckie tj. męża Andrzeja. Po krótkim postoju w Witowie,  pogotowie krawieckie na sygnałach i spiskiem opon przybywa i dochodzi do wymiany spodni w czasie którego nie powstydzili by się zawodnicy formuły I, wykorzystując do tego pojazd służbowy Anety. Po tym tak prozaicznym zdarzeniu ruszamy już w 6 na miejsce zbiórki do miejscowości Świesz na terenie Stanicy Wędkarskiej. Na miejscu jesteśmy serdecznie witani przez organizatorów i każdy z uczestników otrzymuję oto taki zestaw: czapeczkę, opaskę odblaskową, mapkę z trasą, oraz słodycz w postaci batonika Mars. Uznajemy ten prezent jako żelazną porcję po wojskowemu mówiąc. Krótka odprawa, sprawdzenie obecności, podział na 3 grupy , gdzie my znajdujemy się w 2 grupie pod moim dowództwem i ruszamy na trasę.

Droga odcinkami nie nadaje się do jazdy dlatego też prowadzimy rowery i dojeżdżamy do m. Trojaczek gdzie znajduje się miejsce poniemieckich bunkrów na Górze Jaźwica , stanowiące jednocześnie największe wzniesienie na Kujawach. Andrzejowi przypomina się, że walczył w tych bunkrach ale doszliśmy w końcu do wniosku, że może to było w pierwszym wcieleniu i tak już pozostało. Po spenetrowaniu tego terenu przez uczestników rajdu, wzdłuż jeziora Czarny Bród kierujemy się do miejscowości Wincentowo, gdzie następuje krótki postój na złapanie oddechu. Gdy ruszamy na dalszą trasę prowadzący I grupę Krystian traci orientację w terenie i zmienia kierunek jazdy co powoduje, że kilka kilometrów trasy poruszamy się rozjechanymi drogami piaszczystymi nie stwarzającymi możliwości poruszania się rowerem a jedynie pozostaje trzymanie się prowadzonego roweru. W m. Stawiska ukazuje się upragniona nawierzchnia drogi czyli asfaltowa, którą dojeżdżamy do Orla gdzie w zabytkowym wiatraku czeka na nas obfity posiłek.

W tym miejscu muszę wspomnieć o Jacku, który wyjechał z Osięcin spóźniony i cały czas ścigał grupę aż do skutku i dopadł nas właśnie podczas sjesty w Orlu. Tutaj też zdarzyło się coś czego wszyscy uczestnicy nie wiedzą, otóż sekundę po zejściu Jacka ze schodów wiatraka zerwała się dekoracja , która wbiła się w drewniane schody dosłownie w tym miejscu gdzie przed chwilą stał Jacek. Szczęście jak widać nie opuściło Jacka i bez żadnych przeszkód udał się z nami w dalszą drogę.

Po bardzo smacznym posiłku przygotowanym przez Zajazd „Łokietek” w Płowcach ruszamy do następnego miejsca postoju tj. Głuszyna Baza Rybacka, po drodze odwiedzając w Zgniłym Głuszynku obelisk upamiętniający potyczkę żołnierzy AK na tym terenie.

Po dotarciu do Głuszyna już ze zmieszanymi grupami gdyż niektórzy pokonywali wzniesienia w swoim tempie , chwila na odpoczynek i przygotowane atrakcje przez organizatora.

Można było tutaj sprawdzić sprawność swojego oka podczas strzelania z wiatrówki, następnie zademonstrować jak korzysta się z gaśnicy samochodowej po wcześniejszym udzieleniu instruktażu przez przeszkolona osobę tj. Wojtka Sobieckiego. Bardzo intensywnie korzystał z możliwości strzelania z wiatrówki Antoni , który wystrzelał chyba setki naboi

Nasze dziewczyny, natomiast wykazały się dużą odwag i aktywnością  podczas gaszenia pożaru. Mężczyźni natomiast skomentowali takie zachowanie, że jest to dowód na to jak dziewczyny potrafią gasić także różnego rodzaju sercowe pożary czego dowodem było ich takie właśnie zachowanie. Także demonstrowano udzielanie pomocy na fantomie do czego skłonnych zawodników z naszej grupy niestety nie było, wzdychali tylko, że gdyby odbywało się to w realu a nie na fantomie to byli by chętni chociaż o takie bohaterstwo nie podejrzewam naszych zawodników.

Po zjedzeniu pieczonych kiełbasek na ognisku, oraz wspólnej fotce ruszamy w drogę powrotną , ale w większej grupie gdyż dołączyły do nas 2 dziewczyny z naszego rejonu tj. m. Bełszewo. Jak się okazało Gosia i Wandzia dały sobie wspaniale radę i bez przeszkód dotarły z nami do Osięcin a następnie do m. zamieszkania. Potwierdzić należy, że dziewczyny te miały przez całą trasę troskliwą opiekę ze strony naszych chłopców co nie było w pełni akceptowane przez nasze dziewczyny biorące udział w rajdzie.

Podczas rajdu uzgodniłem z jedną uczestniczką , że na próbę dołączy do nas w środę aby się sprawdzić , gdyż jest zdecydowana uprawiać z nami turystykę rowerową.

Podsumowując stwierdzam, że wyjazd bardzo udany, Wielkie Dzięki dla organizatorów rajdu a w szczególności Agnieszce Zawidzkiej i do zobaczenia za rok.

Do spotkania w środę 03.09.14 godzina 17.00.

 

 

                                                                                       Janusz Rolewski

 

 

 

 

 

 

 


Dodaj komentarz, wszystkich (1):

:
A gdzie zdjecia?

  

, aktualnie gości online